Krasnale - Przedszkole Bajka

Artykuły

Poradnik dla rodziców 4 latków.

Wśród dzieci

Przedszkolne czterolatki to już „Średniaki”. Wrześniowy start przebiega dużo bardziej gładko

niż przed rokiem. Przedszkolna szatnia tętni życiem. Dzieci witają się, rozmawiają, znają

swoje imiona, zapraszają na przyjęcia urodzinowe. Życie towarzyskie czterolatka przedstawia

się imponująco. Z bawiącego się obok dzieci maluszka dziecko zmienia się w inicjatora

lub towarzysza gonitw, teatrzyków i zabaw w zwierzątka.

 

Współpraca

Czterolatek uczy się współpracować z innymi – budować wspólnie tor wyścigowy, dzielić

role w zabawie. Rozwija się jego empatia, dlatego chętnie pomaga koledze pozbierać klocki

do pudełka, ze współczuciem przytula koleżankę, która przewróciła się podczas zabawy

w berka. Przedszkole jest miejscem, gdzie szczególny nacisk kładzie się na współdziałanie.

Dzieci zaczynają pracować w grupach, wykonując prace plastyczne. Dowiadują się, jak

można pocieszyć kogoś, kto jest smutny, uczą się zapraszania innych do zabawy, wspólnie

śpiewają „Sto lat” i składają życzenia dziecku, które obchodzi urodziny.

Umiejętność współpracy z innymi to jedna z kluczowych życiowych kompetencji potrzebnych

zarówno w życiu zawodowym, jak i rodzinnym, partnerskim, towarzyskim. W przedszkolu

dziecko zdobywa niezbędne podstawy do jej rozwijania.

 

Ja mam, a ty nie...

Czterolatek zaczyna coraz więcej czasu i uwagi poświęcać rówieśnikom. Naturalną konsekwencją

tej bliskości jest to, że dzieci przyglądają się sobie, wykazują zainteresowanie

tym, kto co ma, jak coś narysował i czym się chwali. Zaczyna się też licytacja: a ja mam

w domu 20 sukienek dla lalki, mój kucyk jest najpiękniejszy, moja wyścigówka najszybciej

jeździ. Dlatego często odbierając malucha z przedszkola, rodzic słyszy: „Mamo, kupisz mi

taki samochód, jak ten Krzysia?”, „Tato, a czemu ja nie mogę grać na komputerze, a Lence

rodzice pozwalają?”

 

W porównaniu

Dzięki rozwojowi myślenia dzieci zaczynają porównywać swoje umiejętności i wytwory z innymi.

Przyczyniają się do tego oceny wygłaszane przez dorosłych. „Kasia narysowała dziś

najpiękniejszą księżniczkę” mówi nauczyciel, a autorki wszystkich pozostałych księżniczek

zgrzytają zębami. „Zobacz jak Tomek szybko posprzątał, nie to co ty” chwali starszego

brata mama, gdy tymczasem mała Hania rysuje ze złością czerwoną kredką po ulubionej

książce brata. Każdy marzy o tym, żeby być pochwalonym. I nie ma nic złego w chwaleniu

dzieci. Ale lepiej robić to bez porównywania ich. „Ta księżniczka ma koronę z diamentami,

suknię z falbanami w trzech kolorach, a do tego torebkę. Wygląda jak z bajki!”. Tak pochwalona

Kasia z pewnością narysuje jeszcze 50 innych prac, a pozostałe koleżanki będą

wiedziały, jak narysować królewnę. I na pewno pobiegną po swoją pochwałę!

 

Wyścig

Nie da się wyeliminować rywalizacji z naszego życia. Umiejętność podejmowania rywalizacji

to także radzenie sobie z sukcesami i porażkami. W życiu mierzymy się z innymi

i z samym sobą. Dzieci same organizują zabawy, w których ktoś wygrywa. Wyścigi do najbliższego

drzewa, nieśmiertelna zabawa „w chowanego”, w której wygrywa ten, kto znajdzie

najlepszą kryjówkę, piłkarskie rozgrywki – to wszystko sytuacje, w których dzieci uczą się rywalizacji.

Dowiadują się, że można się radośnie razem bawić, że gdy się przegra, doświadcza

się złości albo smutku, a gdy się wygra – radości i dumy. I że z jednym i drugim warto

się obchodzić tak, by nie zranić innych. Rodzice mogą uczyć dziecko rywalizacji, zasiadając

w niedzielę do gier planszowych i pozwalając dziecku czasem... przegrać.

 

Poczucie wartości

Poprzez informacje zwrotne na swój temat dziecko buduje poczucie wartości. Jeśli często

słyszy, że mogło coś zrobić lepiej, że inni to potrafią, a ono nie, że nie można na nie liczyć

i jest niegrzeczne – buduje w sobie zaniżone poczucie wartości. Jeśli natomiast nieustannie

jest chwalone, dorośli specjalnie pozwalają mu zawsze być pierwszym, wszystkie jego

pragnienia są natychmiast spełniane i jest utwierdzane w poczuciu bycia lepszym od innych

– poczucie wartości malca staje się zawyżone. Najlepiej będzie sobie radzić dziecko,

którego poczucie wartości będzie „w sam raz”. Ważne, aby dorośli, komentując osiągnięcia

dziecka, brali pod uwagę jego realne możliwości i stopień trudności zadania. Koniecznie

doceniali wysiłek i zaangażowanie malucha. Wtedy i dziecko może myśleć o sobie w adekwatny

sposób. „Było bardzo wielu dobrych zawodników, bardzo się starałem. Mam medal

za trzecie miejsce. Hurra!”, „Ostatnio zrozumiałam, jak w to się gra i dziś udało mi się dwa

razy wygrać z Asią”, „Nie udało mi się, bo byli sami starsi, a oni są więksi i więcej wiedzą”.

Taki maluch poradzi sobie i z wygraną, i z porażką.

 

• Czterolatki bardzo angażują się w relacje rówieśnicze – nawiązują znajomości, często

mają ulubionych kolegów i koleżanki.

• Współpraca i rywalizacja to dwie podstawowe umiejętności społeczne, które dziecko

w tym wieku zaczyna rozwijać.

• Przeżywanie osiągnięć jako sukcesów lub porażek oraz informacje od rodziców oceniające

osiągnięcia malucha budują poczucie jego wartości.

 

Zabawa to najmilej wspominany czas dzieciństwa. Mówiąc o zabawie, nie myślimy, że to

praca albo działanie wpływające na rozwój, bardziej mamy w głowie aspekt przyjemności.

Na szczęście dzieci nie oddzielają pracy od zabawy i przyjemności od pracy. I dzięki

temu mogą się tak wiele nauczyć!

 

Zabawa na całego

Czterolatek potrafi już wiele. Buduje wieloelementowe, skomplikowane konstrukcje nie tylko

z klocków. Potrafi tworzyć z piasku, szyszek czy figurek. Nadal najbardziej lubi zabawy ruchowe.

Jego umiejętności w tym zakresie bywają imponujące. Sam bez trzymanki wchodzi

po schodach i lubi z nich zbiegać. Często próbuje jeździć na rowerku i pływać. Plac zabaw

i podwórko to miejsca oswojone i dające możliwość popisania się swymi osiągnięciami.

Dziecko w tym wieku korzysta z gier planszowych, bo potrafi zrozumieć rządzące nimi

zasady i się do nich stosować.

Wyobraźnia czterolatka przeżywa swój największy rozkwit. Dziecko tworzy fantastyczne historie,

wciela się w różne postaci z pełnym zaangażowaniem, ożywia figurki, maskotki,

samochodziki i oczekuje tego samego od rodziców, rodzeństwa i kolegów.

 

Nie ma to jak w grupie

W tym wieku dzieci potrafią już bawić się w grupie. W czwartym roku życia pojawiają się

zabawy, w których maluch udaje czynności dorosłego w taki sposób, jakby grał określoną

rolę. Dziecko czuje się tym kimś, kogo gra – jest mamą, kierowcą, listonoszem. Uczestnicy

zaczynają rozdawać role. Jeśli wszyscy chcą być kotkami, to jest stadko małych kotków. Ale

któregoś dnia podczas tej zabawy może się zdarzyć, że pojawi się jakaś kocia mama, bo

któreś dziecko zdecyduje się odegrać inną rolę. Tematy zabaw biorą się z życia – jest zabawa

w sprzątanie, nakrywanie do stołu, zakupy i wizytę u fryzjera.

Zabawa w grupie daje wiele możliwości: można bawić się w chowanego, uciekać przed

chłopakami, robić wyścigi samochodów (albo wózków), zagrać w grę planszową.

 

Rosnące możliwości

Wraz z rozwojem poznawczym pojawiają się większe możliwości – także w zabawie. Czterolatek

potrafi ją dokładnie zaplanować. Wie, co mu będzie potrzebne, jakie kroki musi

podjąć, co się będzie działo po kolei i kto co ma zrobić. Włącza innych do swoich planów

(niekoniecznie pytając ich o zgodę). Dzieci w tym wieku zauważają nieobecności swoich

kolegów, bo pamiętają ich imiona i przypominają sobie wspólne działania. Także koncentracja

uwagi pozwala na dłuższe utrzymywanie jednego tematu zabawy.

 

Co dorosły o zabawie czterolatka wiedzieć powinien?

Dzieci tak pochłania zabawa i realizacja kolejnych pomysłów, że bywają bardzo zmęczone.

Trzeba więc zadbać o odpoczynek. Ogłaszać pauzy na poleniuchowanie, położenie się na

chwilę, posłuchanie czytanej książki.

To dorosły wprowadza zasady do zabaw – pokazuje, jak się bawić, jakie są reguły. I dotyczy

to nie tylko gier planszowych, lecz także zasady bezpieczeństwa, np. podczas zabaw ruchowych

nie wolno skakać ze schodów.

Rodzic jest modelem dla dziecka, także w zabawie – swoją postawą pokazuje, jak sam

spędza wolny czas, czy czerpie przyjemność z pracy, spaceru, czy ciągle narzeka na przemęczenie.

Ważne, żeby maluch miał pod ręką różne materiały plastyczne, bo ich potrzebuje do realizowania

coraz to nowych pomysłów. Nie chodzi tylko o zakupione bloki, pisaki, kredki czy

plastelinę, ale także wszelkie materiały „z recyklingu” (gazety, wytłoczki po jajkach, tuby po

papierowych ręcznikach, zakrętki...) oraz te uzbierane na spacerach (kamyki, kasztany, liście,

trawki...). Dorosły może pomóc dziecku zorganizować tę swoistą „fabrykę wytwórczą”,

tak by działała sprawnie, wszystko było pod ręką w określonym miejscu i nie przeszkadzało

innym.

Gdy pojawia się problem nadmiaru zabawek (a o to nietrudno u dziecka w tym wieku), kiedy

widzimy, że większością maluch się nie bawi, warto część schować i wyciągać po jednej

na miesiąc – wtedy znów staną się atrakcyjne.

Dziecko potrzebuje do zabawy innych osób, więc możemy liczyć na to, że będziemy często

zapraszani do odegrania jakiejś roli (bo jak tu bawić się w sklep w pojedynkę?). Jeśli dziecko

chce, byśmy bez przerwy towarzyszyli mu w zabawie, a z różnych powodów nie jest to możliwe,

trzeba jasno postawić granicę „teraz mam 20 minut tylko dla ciebie, potem będziesz

musiał pomyśleć o samodzielnej zabawie”.

Bawienie się z dzieckiem może być obowiązkiem, zadaniem, może też być relaksem

i oderwaniem się od „poważnego” dorosłego świata. Warto czasami trochę poszaleć

z dzieckiem.

 

• Czterolatek potrzebuje towarzystwa w zabawie.

• Dzięki odgrywaniu różnych ról w zabawie maluch przygotowuje się do pełnienia wielu

ról w realnym życiu w przyszłości.

• Dorosły może być towarzyszem w zabawie, do niego należy wprowadzanie zasad

i pomaganie dziecku w ich przestrzeganiu.

 

Uczymy się przez całe życie. W życiu dorosłym nauka kojarzy nam się z zasiadaniem

do książek lub uczestniczeniem w specjalnych kursach czy szkoleniach. A jak się uczy

małe dziecko?

 

Tak jak mama, tak jak tata

Jedną z podstawowych umiejętności, którą maluch wykorzystuje w uczeniu się jest naśladowanie.

Podpatruje, przygląda się i próbuje robić to samo. Dzięki temu nie musimy

wszystkiego tłumaczyć. Czasami dorosłych zaskakuje, że dziecko bierze do ręki pilota

i włącza sprzęt. Przecież nikt mu tego nie tłumaczył, nie było także w stanie przeczytać

instrukcji! Także takie umiejętności, jak pisanie, czytanie i liczenie częściowo nabywane są

na drodze naśladownictwa. Gdy maluch siada z książką i „czyta”, odtwarza obserwowaną

wcześniej scenę, gdy rodzic czytał mu bajkę. I pewnie nie nauczy się od razu czytać, ale będzie

ćwiczyć przypominanie, kojarzenie, intonację głosu, budowanie zdań i... kartkowanie

stron. A to świetne podstawy w nauce czytania.

 

W kółko

„Dziesiąty raz układa te same puzzle” – irytuje się rodzic. Ale co jest złego w robieniu znów

tego samego, w dodatku bardzo przyjemnego? To tylko z naszej – dorosłych – perspektywy

wydaje się to czasami bez sensu. „Przecież jest tyle innych zabawek”. Dla dziecka ma

to jednak głęboki sens – w ten sposób uczy się, usprawnia swoje umiejętności i nabiera

wprawy. Tym chętniej powtarza, im lepsze osiąga wyniki. Jeśli słyszy pochwałę z ust mamy

„świetnie ci poszło!”, będzie chciało jeszcze raz doczekać się zauważenia swojego wysiłku

i jego efektów. Tak samo jest też z umiejętnościami, których nabycie inicjujemy dziecku

my – dorośli. Gdy chcemy, by dziecko coraz sprawniej radziło sobie z wkładaniem butów,

zadbajmy by mogło samo je wkładać i doczekało się pochwały z naszych ust. Kolejne powtórzenia

mają jeszcze dodatkowy aspekt – dziecko doświadcza, czym jest cierpliwość,

wytrwałość w dążeniu do celu.

 

Żywioł – zabawa

Dominującą aktywnością dzieci w wieku przedszkolnym jest zabawa. Podczas niej maluch

uczy się wielu niezbędnych w dalszym życiu umiejętności. Czteroletni przedszkolak ma

już najczęściej duże doświadczenie „zabawowe”. W zabawie indywidualnej, gdy sam np.

buduje złożone konstrukcje i zapamiętał, co trzeba dołożyć po kolei. Jego doświadczenia

w zabawach grupowych pozwoliły mu doskonalić umiejętności komunikowania się i usta9

lania ról. W zabawie swobodnej kieruje się swymi upodobaniami i inicjatywą. Gdy więc ktoś

mówi „on tylko się bawi”, nie rozumie wysiłku włożonego w tę aktywność. A że ten wysiłek

jest przyjemny? To całe szczęście!

 

Możliwości czterolatka

Jak każdy maluch, czterolatek uczy się głównie w zabawie, nie należy się jednak dziwić,

gdy po 20–30 minutach ją porzuca. Wynika to z jego możliwości skoncentrowania uwagi

na taki właśnie czas. Maluch w tym wieku często nie kończy rozpoczętych zadań. Gdy coś

innego go zainteresuje – odchodzi i zmienia aktywność. Potrafi już zapamiętać imiona rówieśników,

co bardzo się przydaje w organizowaniu zabaw grupowych. Jego pamięć szczególnie

chłonie piosenki i wierszyki, także slogany reklamowe, bo są często powtarzane

i łatwo wpadają w ucho. Myślenie bardzo się rozwija. Maluch wie już dużo o świecie, np.

jak się ubrać, gdy pada deszcz, umie skojarzyć przyczyny i skutki wydarzeń, wie, co będzie

się działo po kolei i potrafi określić, czy będzie to trwało długo czy krótko. Rozumie, że coś

zdarzyło się wczoraj i że będzie jutro. Mówi swobodnie. Umie stworzyć pytanie zaczynające

się od „czy”. Lubi poznawać nowe słowa i naśladuje mowę dorosłych, używając „poważnych”

sformułowań. Niekiedy rodziców przestrasza jego aktywność ruchowa. Dziecko

w tym wieku jest bardzo aktywne: biega, skacze, wspina się, zbiega ze schodów, przenosi

przedmioty. Potrafi samodzielnie nalać sobie napój z dzbanka do szklanki. Rozwija się motoryka

ręki malucha. Czterolatek potrafi posługiwać się nożyczkami, skleić papier klejem,

lepić z plasteliny proste formy. Potrafi narysować koło, krzyżyk, tory, prostokąty, trójkąty

i łączyć je w taki sposób, by powstała postać. Jego rysunki są kolorowe, ale nie zawsze odzwierciedlają kolory w rzeczywistości.

 

• Dzieci uczą się przede wszystkim w zabawie, poprzez naśladowanie innych i powtarzanie

czynności.

• Rozwój każdego dziecka, także ten poznawczy, przebiega indywidualnie. Najczęściej

etapy dynamicznych zmian przeplatają się z okresami spokoju.

W dzisiejszych czasach prawie każdy czterolatek ma wpisane w swój plan tygodniowy

jakieś zajęcia dodatkowe, czasami kilka. Dziecko w tym wieku lubi bawić się z innymi

i być w ruchu, ciekawi je wiele rzeczy, chłonie wiedzę i umiejętności jak gąbka, lubi poznawać,

odkrywać. Rozwija się jego sprawność manualna (rysuje, maluje, lepi, wycina),

poczucie rytmu, pamięć.

 

Co to są zajęcia dodatkowe?

To bardzo pojemne pojęcie. Obejmuje wszelkie zajęcia, które nie są zajęciami przedszkolnymi,

choć zdarza się, że odbywają się na terenie przedszkola, np. język angielski, rytmika lub zajęcia

taneczne. Zajęciami dodatkowymi nazywane są także te, na które dziecko zostaje zapisane w innych

miejscach. I tu także można rozróżnić zajęcia specjalistyczne (logopedyczne, integracja

sensoryczna, gimnastyka korekcyjna), ruchowe (nauka pływania, nauka jazdy na nartach, piłka

nożna, balet, sztuki walki), twórcze (lepienie z gliny, gra na instrumencie, zajęcia teatralne),

językowe. Większość to zajęcia grupowe, ale są wśród nich również zajęcia indywidualne.

 

Po co te zajęcia?

Tak jak różne bywają zajęcia, tak różnorodne są motywacje uczestniczenia w nich. Dla wielu

rodziców ważne jest, aby dziecko zaznało przyjemności i pobawiło się „wreszcie będziesz

mogła tańczyć przez godzinę bez przerwy”. Niektórym szczególnie zależy, by czegoś się

nauczyło. „Ucz się angielskiego, bo pojedziemy do cioci do Londynu”. Niekiedy chodzi

o wypełnienie czasu maluchowi, żeby się nie nudził i spędził efektywnie godzinę lub dwie.

„Wreszcie nie słyszę ciągle tego nudzi mi się”, „Jak Antek się zmęczy bieganiem za piłką, to

nie przychodzą mu w domu głupoty do głowy”. Dla dzieci, które mają mało kontaktów z rówieśnikami

może to być okazja do poznawania i utrzymywania relacji w grupie. Czasami

zajęcia są po to, by wyrównać szanse rozwojowe malucha i pomóc mu w przezwyciężeniu

deficytów: „Musi chodzić na rehabilitację, bo źle stawia stopy”. Oczywiście często zdarza

się, że udział malucha w zajęciach zaspokaja jednocześnie kilka z tych potrzeb.

 

Kto decyduje

„– Mamo, zapisz mnie na hiszpański, bo Misia chodzi. – Dobrze zapiszę Cię”. Jeśli rodzic

stawia sprawę tak, że dziecko ma poczucie, że samo zdecydowało o zapisaniu się na zajęcia

dodatkowe, niech się nie zdziwi, gdy pewnego dnia dziecko powie, że rodzic ma je

wypisać. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy zajęcia, na które maluch ma uczęszczać

są dla niego obowiązkowe (mimo że dodatkowe), czy fakultatywne. O pierwszych decydują

rodzice, o drugich może zdecydować samo dziecko. Warto, żeby dziecko wiedziało o tym,

czy ma wpływ na decyzję o uczestniczeniu w danych zajęciach dodatkowych. W chwili zniechęcenia

będzie jasne, czy po prostu sobie odpuścić zajęcia, czy znosić niezadowolenie

dziecka i jego złość na to, że musi iść tam, gdzie nie chce.

 

Plan od A do Z

Czy można przesadzić z liczbą zajęć dodatkowych? Można. Jeśli w ciągu dnia maluch nie

ma chwili na swobodne pobawienie się czy ponudzenie, poleżenie „bez sensu” na dywanie,

oznacza to, że w jego życiu wszystko jest zaplanowane (od godziny do godziny, od zajęć do

zajęć). W rozwoju dziecka potrzebny jest także czas niezaplanowany, który maluch zagospodaruje

według własnego uznania i pomysłu. Uczy się wtedy wsłuchiwać we własne potrzeby

i impulsy. Uczy się relaksować, odpoczywać i pracować według własnego rytmu. Uczy się

także radzić sobie z nudą, swobodą, wolnością. Dzieci, które mają zorganizowany czas od

A do Z są mniej kreatywne, często korzystają odtwórczo z podanych pomysłów, częściej podporządkowują się decyzjom innych niż wykazują inicjatywę. I są bardziej zmęczone.

 

Czy wycofać?

Gdy spostrzegamy, że zajęcia, które miały być dla dziecka przyjemnością, stają się dla

niego źródłem stresu, trzeba działać. Na co zwrócić uwagę przy podejmowaniu decyzji

o kontynuacji lub zakończeniu uczestnictwa w zajęciach dodatkowych?

Przede wszystkim, gdy dziecko jest zmęczone i zdradza symptomy przeciążenia, jest ospałe,

osowiałe, niechętnie wychodzi z domu i narzeka na brak czasu na zabawę – to oznaka,

że należy „zluzować”. Być może zrezygnować z części zajęć.

Gdy maluch objawia niechęć do zajęć, mówi, że nie podoba mu się, że nudzi się, trzeba

przyjrzeć się, jaka może być tego przyczyna. Może wydarzyło sięc coś przykrego, a być

może dziecko w jakiś sposób doświadcza swoich ograniczeń i nie chce się z nimi mierzyć

(bo się boi, bo nie wierzy w swoje siły, bo potrzebuje wsparcia). Szczególnie dotyczy

to zajęć specjalistycznych, podczas których dziecko ma ćwiczyć pokonywanie trudności

(w mówieniu, poruszaniu się, skupianiu...). Wtedy warto wyjaśniać i wspierać malucha,

by przezwyciężył impas.

Czasami nieregularność, nieobecności spowodowane chorobami lub niemożnością dowiezienia

dziecka, spóźnienia powodują, że maluch nie może załapać rytmu zajęć, że czuje się

nieswojo w grupie, która zdążyła się bardziej zintegrować, nie nadąża z opanowywaniem

umiejętności, bo mniej trenuje. Jeśli nie można poprawić regularności, trzeba się zastanowić

nad tym, czy rzeczywiście te zajęcia są aż tak ważne, i czy zyski na pewno przeważają

nad kosztami (także tymi emocjonalnymi ponoszonymi przez malucha).

 

• Zajęcia dodatkowe to fragment życia dziecka, warto wiedzieć, co się na nich dzieje,

poznać plan, porozmawiać z prowadzącym.

• Ważne są proporcje czasu zorganizowanego do czasu wolnego. Czterolatek potrzebuje

czasu na swobodną zabawę i ponudzenie się.

• Aby dziecko w pełni skorzystało z zajęć dodatkowych powinno uczestniczyć w nich

regularnie i punktualnie. Jeśli dowożenie na zajęcia jest zbyt dużym obciążeniem

dla dorosłych, warto ponownie rozważyć decyzję o udziale w nich.amstwo czy wyobraźnia?

Mózg czterolatka chłonie jak gąbka. Zapamiętuje, przetwarza i myśli. A czasami wymyśla.

 

Granice wyobraźni

Można powiedzieć, że wyobraźnia czterolatka nie ma granic. Wystarczy zauważony drobny

element rzeczywistości czy niespodziane zdarzenie, by maluch zaczął wokół tego budować

sieć skojarzeń i tworzyć skomplikowane historie. Dziecko korzysta z dotychczasowej wiedzy

o świecie, a wszelkie luki czy niedopowiedzenia wypełnia własnymi pomysłami – mniej

lub bardziej prawdopodobnymi. Gdy nie rozumie czegoś, dopowiada sobie historię. „Mój

tata mieszka na innej planecie. Nie miał pieniędzy na bilet, ale teraz przyjedzie na moje

urodziny” – mówi dziecko, którego rodzic pracuje za granicą i rzadko się widują. Zlepia

swoje wyobrażenia, wyjaśnienia taty i nadzieje w spójną całość.

 

Emocje są prawdziwe

Gdy maluch opowiada nam o wypadku, który zobaczył przez okno, widzimy że jest przejęty,

boi się, martwi. Współczujemy mu i też się martwimy. Gdy później odkrywamy, że to tylko

wymyślona historia, trudno nam uwierzyć, bo przecież naprawdę przeżywał tę sytuację.

Rzeczywiście – jego emocje były prawdziwe. Nie można posądzać czterolatka, że specjalnie

udawał, żeby nas nabrać. On realnie odczuwał smutek i strach.

 

Pożywka dla lęków

Niektóre wymyślone historie są zabawne i przyjemne. Niektóre zaś straszne. I jak przystało

na straszne historie – wzbudzają lęki. Czterolatkowi wystarczy ciemność, by jego otoczenie

wnet zaroiło się postaciami z bajek (także czarnymi charakterami). Co innego oglądać je na

ekranie, a co innego przebywać z nimi w jednym pokoju.

 

Granica między zabawą a rzeczywistością

Czterolatek potrafi wymyślać rzeczywistość, niestety często nie potrafi zapanować nad tą wirtualną

stroną życia. Co innego powołać do życia w zabawie stado dzikich wilków, a co innego

dać radę okiełznać obawy z nimi związane. Dlatego tak ważne jest, by dorosły pokazywał

dziecku granicę pomiędzy wymyślonym a prawdziwym światem: „to była wymyślona historia,

tutaj nie ma i nie będzie wilków”, „teraz już kończymy zabawę i jesteśmy tatą i Jasiem”.

 

Zbiorowe fantazjowanie

Niektóre niesamowite opowieści przedszkolaków nabierają wiarygodności, bo dzieci zgodnie

potwierdzają fakty: „tutaj naprawdę wszedł na chwilę policjant!”. Jak to możliwe? Prze13

cież drzwi wejściowe przedszkola są zamykane. Najprawdopodobniej relacja grupy dzieci

ma swe źródło we wspólnej zabawie. Czterolatki „zarażają się” wymyślonymi opowieściami,

„wchodzą” w świat tworzony przez rówieśnika. Dzieci często już wiedzą, co może

uatrakcyjnić opowieść w oczach słuchaczy i wykorzystują tę wiedzę do skupiania uwagi. To

przecież niezwykle miłe, gdy inni słuchają wpatrzeni w nas z podziwem.

 

Czy to kłamstwo?

Jeśli założymy, że kłamstwo jest mijaniem się z prawdą z premedytacją w celu uzyskania

czegoś (np. wygranej) lub uniknięcia (np. kary), to stanowczo należy stwierdzić, że czterolatkowi

zdarza się ono rzadko. To prawda, że opowiada niezwykłe historie, ale nie po

to, żeby nas okłamać. Ważna jest tu intencja. Opowiadając zmyślone historie, czterolatek

często mówi o swoich pragnieniach. „Byłam wczoraj z babcią w wesołym miasteczku i tam

jechałam na takiej ogroooomnej karuzeli” – słyszymy zdziwieni, gdy nasze dziecko (które

wczoraj wracając od chorej babci, owszem, przejeżdżało z nami obok lunaparku, ale nic ponad

to), opowiada koledze barwną historię. Maluch po komentarzach dorosłych zaczyna

się orientować, że „wymyślanie” i „kłamstwo” są sobie bliskie, ale w relacjach społecznych

mają zupełnie inną wagę. Co innego gdy dziecko słyszy: „ale wymyśliłeś!” albo „chciałbyś,

żeby babcia już wyzdrowiała, prawda?”, a co innego, gdy w uszach malucha zabrzmi „nie

kłam!” wypowiedziane potępiającym tonem.

 

Rodzic w świecie wyobraźni

Dzieci zapraszają swych rodziców do zabawy. Jeśli często bawimy się z dzieckiem, znamy

jego fascynacje i nie zdziwi nas rozmowa malca z koziołkiem. Ani nawet to, że to my

mamy wymyślonego zwierzaka nakarmić („Gdzie to siano?! I gdzie ten koziołek?”). Zyskujemy

wspólne doświadczenia, wspólne radości, chwilę oderwania się od dorosłych spraw.

Dzieląc się z rodzicem własnymi przeżyciami, maluch ma możliwość odreagowania i, co

bardzo ważne, zyskania opinii kogoś, kto wie lepiej, kto (gdy już się zrobi niebezpiecznie)

pokaże co jest fikcją, a co prawdą. Gdy dziecko zapętli się w pogranicze tych rzeczywistości,

dorosły oddzieli świat fantazji od realnego.

• Czterolatki intensywnie korzystają ze swych możliwości wyobrażania sobie i tworzą

niezliczone mniej lub bardziej wiarygodne opowieści.

• Dziecko, wyobrażając sobie różne sytuacje, autentycznie przeżywa uczucia z nimi

związane.

• Maluch potrzebuje pomocy rodzica w oddzieleniu świata fantazji od rzeczywistości.

goście, czyli o lękach czterolatka

Fantazja

Wyobraźnia czterolatka przeżywa swój największy rozkwit. Rozpoczyna się czas zabaw

z podziałem na role, era smoków, księżniczek, małych piesków, króliczków, latających superbohaterów

i piratów walczących na pełnym morzu. Jest tego tyle, że naturalną reakcją są

nocne koszmary. W czasie snu dziecko „przerabia” wyobrażone za dnia treści. Czterolatki

mogą więc zrywać się z płaczem albo mieć trudności z zasypianiem. Nieocenionym wręcz

przedmiotem okazuje się nocna lampka lub latarka, które rozpraszają największe strachy.

Gdy dziecko budzi się w nocy, najlepszym sposobem będzie utulenie i pozostanie przy

nim, aż z powrotem zaśnie.

 

Wieczorem bez mamy

Strach przed ciemnością zwiększa się, gdy rodzice wychodzą wieczorem z domu lub dziecko

ma spać w obcym miejscu. Warto zapewnić wtedy maluszkowi opiekę zaufanej osoby,

z którą będzie czuł się bezpiecznie i która utuli go w razie strasznego snu. Dziecku będzie

też łatwiej zasnąć z koszulką pachnącą mamą lub szalikiem taty. Mała latarka i pluszak

także mogą okazać się nieocenionymi pomocnikami.

 

Hałasy

W wieku czterech lat powracają lęki słuchowe – czterolatek (podobnie jak w wieku dwóch lat)

może bać się głośnych odgłosów, np. silnika śmieciarki czy miksera. Ważne, aby tłumaczyć

dziecku, co się dzieje, skąd odgłos dochodzi i dać mu możliwość przeniesienia się w spokojniejsze

miejsce. Bardzo ruchliwy i hałaśliwy czterolatek potrzebuje często odpoczynku i wyciszenia.

Gdy jest zmęczony, może reagować niepokojem i rozdrażnieniem na głośne dźwięki.

 

Czy strach jest tylko zły?

Chcąc ochronić dziecko przed przykrymi doświadczeniami, zapominamy czasem, że strach

jest bardzo ważnym i potrzebnym uczuciem. Ostrzega przed niebezpieczeństwem, podpowiada,

żeby się wycofać (lub zaatakować), gdy sytuacja jest niebezpieczna, a dla dorosłych

jest sygnałem, żeby otoczyć dziecko wsparciem.

Z czterolatkiem, którego możliwości językowe są dużo większe niż u trzylatka, można porozmawiać

i wiele spraw mu wytłumaczyć. Może zamiast nieśmiertelnego „nie bój się”

albo „nie ma się czego bać”, warto się strachami dziecka zaciekawić. Rysowanie „pana

Stracha”, nadawanie mu imienia, rozmawianie o tym, co Strach lubi, szykowanie mu poduszeczki,

aby w nocy się wyspał, zamiast budzić maluszka, to wszystko działania, które

pomogą oswoić Stracha, a może nawet go trochę polubić.

 

Znaczenie lęku

Jeśli dziecko często zachowuje się niespokojnie, warto przyjrzeć się, jaką rolę lęk odgrywa w jego

życiu. Jaka potrzeba stoi za lękiem. Może maluszek potrzebuje spędzać więcej czasu z rodzicami?

Albo jest zazdrosny o rodzeństwo, a bojąc się, zyskuje więcej troski? Może też być tak,

że coś się dzieje w jego rodzinnym lub przedszkolnym świecie. Warto porozmawiać z nauczycielem,

porównać zachowanie dziecka w przedszkolu i w domu, i wspólnie szukać rozwiązań.

 

Alergia na strach

Bywa także, że lękowe zachowanie ma podłoże medyczne – alergie, choroby układu krążenia,

padaczka, problemy z tarczycą, cukrzyca mogą sprzyjać tego typu reakcjom. Poza tym dzieci

chorujące przewlekle lub wracające po dłuższej chorobie do przedszkola czują się mniej pewnie,

a ich odporność nie jest tak duża, jak u dzieci zdrowych. Nie tylko odporność na wirusy.

 

 

Po przejściach

Lękowe zachowanie może też być odpowiedzią na trudne wydarzenia: choroba lub śmierć

bliskiej osoby, rozwód rodziców, udział w wypadku samochodowym lub bycie jego świadkiem,

doświadczenie przemocy – to sytuacje wymagające dużego wsparcia ze strony bliskich,

a czasami także pomocy psychologicznej. Dziecko, które ma za sobą takie doświadczenia

wymaga dużej cierpliwości, delikatności, ale też zdecydowanej postawy ze strony dorosłego.

Śmiałość pojawi się, gdy maluch odreaguje trudną sytuację, przeżyje żałobę i upewni się, że

aktualnie nic mu nie zagraża. Na to potrzeba czasu, delikatności i mądrości dorosłych.

 

Rodzice w lęku

Warto przyjrzeć się, na ile swoją postawą „zarażamy” dzieci. Rodzice, którzy sami często są

niespokojni, niepewni, reagują gwałtownie w trudnych sytuacjach uczą tego swoje dzieci.

Ważne, aby dorosły oddzielał własne obawy od obaw dziecka. Może się okazać, że mówiąc

malcowi „Na pewno się tego przestraszyłeś” nie mamy racji.

Na pewność siebie dziecka będzie też wpływać jego samodzielność. Dlatego nie warto

wyręczać malca, gdy sam może sobie poradzić, ani wycofywać go z sytuacji, które są trudne,

ale z których – z naszym wsparciem – dziecko może wyjść z poczuciem „poradziłem

sobie!” i następnym razem bać się mniej.

• Lęki czterolatka rozwijają się wraz z nim – bazują na rozwijających się wrażliwości

słuchowej i wyobraźni.

• Jeśli nawet trudno to uznać, to strach, lęk mają też swoje dobre strony – ostrzegają,

zwracają uwagę, czasami pomagają wydostać się z niebezpiecznej sytuacji.

• Dziecko tym lepiej poradzi sobie ze swymi obawami, im lepiej rodzic poradzi sobie z lękiem

dziecka – wspierając malucha, tłumacząc mu rzeczywistość i zachowując spokój.

czterolatka

Czterolatek – intymne sprawy

Gdy dziecko pyta, skąd się wzięło albo jak ten plemnik trafia do jajeczka, czujemy się trochę

niezręcznie. Ale potem rozbawieni opowiadamy o tym znajomym. Bo to tylko temat „skąd

się biorą dzieci...”. Troszkę krępujący, ale oswojony przez rodziców.

Jednak gdy malec napina się, pobudza, pociera intymne narządy – wpadamy w popłoch.

Masturbacja dziecięca to nadal temat tabu, otoczony wieloma mitami, nieprzyjemny. Więc

często tak wychodzi, że upominamy dziecko trochę głośniej, niż zamierzaliśmy, chwytamy

je za rękę trochę gwałtowniej niż trzeba, a czasem nawet zawstydzamy, choć nie mieliśmy

takiego zamiaru. No i wtedy zaczyna się problem.

 

Dziecięca ciekawość

Zacznijmy od tego, jak dzieci poznają świat. Oczywiście podchodząc, wąchając, dotykając.

Ich ciekawość dotyczy wszystkiego – tego, jak działa samochód, co się stanie z galaretką,

jeśli ją ściśnie rączką oraz jak wygląda i reaguje jego własne ciało. W pewnym momencie

dzieci odkrywają, że dotykanie niektórych miejsc sprawia im przyjemność – głaskanie po

plecach, drapanie za uchem czy napinanie mięśni krocza. Czasem te odkrycia przychodzą

przypadkowo, na przykład dziecko siada na oparciu fotela podczas oglądania bajki i okazuje

się, że odczuwa przyjemne pobudzenie. Kiedy indziej odkrywa, że w momencie napięcia,

strachu dotykanie intymnych miejsc przynosi ulgę, uspokojenie.

To naturalne, że dotykając intymnych miejsc doznajemy przyjemności. Dotyczy to także

dzieci, choć ich seksualność nie jest jeszcze rozbudzona. Naturalne jest też, że dzieci

w pewnym momencie „badają” własne ciało. Najczęściej jest tak, że po jakimś czasie to

zainteresowanie samoczynnie wygasa, by powrócić w okresie dojrzewania.

 

Wstydliwy problem

Bywa jednak, że masturbowanie się nasila, dziecko nie kryje się z nim w miejscach publicznych,

często chodzi z rączką w spodenkach. Sprawa staje się problemem nie tyle dla

dziecka, co dla dorosłych. Nie trzeba od razu przeprowadzać „poważnych rozmów”, a już

na pewno nie warto dziecka głośno krytykować czy zawstydzać. Gdy widzimy, że dziecko

dotyka intymnych miejsc warto odwrócić jego uwagę, zaproponować zabawę, podskoki,

klaskanie lub przeciwnie – pooglądać książeczkę, porozmawiać, wyciszyć. Niekiedy

warto zająć się tym, aby sprowadzić to, co intymne „do podziemia”. Nauczyć dziecko,

że dotykanie siebie w intymnych miejscach nie jest niczym złym, jednak nie należy robić

tego w obecności innych ludzi. Takie są bowiem reguły społeczne w naszej i wielu innych

kulturach.

 

Świat poglądów i wartości

O tym, co na temat seksualności i cielesności będzie myślało dziecko, w największej mierze

decydują rodzice. Warto więc zadać sobie kilka pytań. Jakie są moje poglądy na temat

cielesności? Czy uważam, że z dzieckiem warto rozmawiać o tej sferze? Co chcę przekazać

mojemu dziecku? Jakie sposoby radzenia sobie z napięciem zna moje dziecko? Co sprawia

mu przyjemność? Jakie zachowania budzą mój niepokój? Jak widzę rolę mamy i taty w wychowaniu

dziecka? Jakie było podejście to tematów związanych z cielesnością i seksualnością

w mojej rodzinie? Czy chcę je kontynuować?

 

Intymność malucha

Chcąc nauczyć dziecko poruszania się po intymnym świecie, warto z nim porozmawiać

o tym, co to jest intymność. Można podać przykłady: intymne jest robienie siusiu i kupy,

kąpanie na golasa, intymne są niektóre części ciała. Taka rozmowa jest też często pierwszą

okazją do nauczenia dziecka chronienia własnych granic, przekazania mu, jakie zachowania

ze strony dorosłych są akceptowane, a jakie nie.

Ważne także, aby szanować intymność czterolatka. Nie wchodzić bez pukania, gdy korzysta

z toalety, pozwolić na samodzielne podmywanie w czasie kąpieli czy wycieranie po skorzystaniu

z toalety. Dziecko rozwija potrzebę intymności (i poczucie wstydu) wraz z rozwojem

społecznym i poznawczym. Na początku przedszkolaki nie pamiętają o zamknięciu drzwi

czy zasłonięciu zasłonki w toalecie i nie czują skrępowania z tego powodu. Do momentu

aż nie usłyszą, że tak nie można. Albo od dorosłych, albo starszych dzieci.

 

Co jest męskie, a co kobiece

Żyjemy w takich czasach, gdy tradycyjne role kobiece i męskie się zatarły. Z drugiej strony

świat medialny, do którego dzieci mają dostęp stał się bardzo seksualny. Dotyczy to także

wizerunku dzieci. Reklamy, bajki, kolekcje ubrań, zabawki – wszędzie pełno jest postaci

o nierealnych kształtach – chude lalki z wielkim biustem spędzające całe dnie u kosmetyczki,

męscy bohaterowie bardzo nadmuchani i używający przemocy. Nie unikniemy tego, ale

warto zadbać o równowagę. Oraz o to, aby najpierw samemu obejrzeć bajkę, którą włączamy

dziecku i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to jest świat kobiecości i męskości, który

chcemy zaproponować naszej czterolatce lub naszemu czterolatkowi.

 

• Poznawanie własnego ciała jest naturalnym zachowaniem dziecka związanym

z rozwojem poznawczym.

• Rodzice uczą dziecko szacunku do ciała, wskazują granice intymności i uczą o nie

dbać.

• Dziecko uczy się, które zachowania są akceptowane społecznie, a które dotyczą sfery

intymnej.a dziecka w domu

Każdy człowiek potrzebuje jakiegoś kawałka przestrzeni, który będzie należał do niego.

Który będzie bezpieczny, dostępny i w którym będzie przyjemnie. Mali ludzie też mają

taką potrzebę.

 

Bezpieczne miejsce

Dzieci potrafią wejść wszędzie. Kieruje nimi wielka ciekawość świata. Nie mają jednak takiego

rozeznania jak dorośli, co jest bezpieczne, a co nie. Dlatego to do rodziców należy

zadbanie, aby mieszkanie czy dom były przystosowane do potrzeb malucha. Jeśli słychać

nieustanne zakazy: „nie wchodź tam!”, „nie możesz tam się bawić!”, to warto zastanowić

się, w jakim zakresie dom jest przyjazny dla małego domownika.

 

Na poziomie

Małe dzieci bawią się głównie na podłodze. To jest ich poziom działania. Na dywanie rozkładają

zabawki i przeglądają książeczki. Nawet jeśli mają przygotowane stolik i krzesełko,

to często wybierają „poziom zero”. Czterolatek, który chodzi do przedszkola ma już nawyk

rysowania przy stole, ale większość jego aktywności nadal odbywa się na dywanie lub podłodze.

Warto o tym pamiętać, urządzając pokój lub kącik dla przedszkolaka i „parterowe”

miejsce do zabawy wyznaczyć z dala od ciągu komunikacyjnego i zwykłego przeciągu.

 

Swój kąt

Bez względu na to, w jakich warunkach mieszkaniowych żyje rodzina, warto zadbać, by maluch

miał swoje miejsce. Takie, w którym dziecko może odpocząć, gdzie będą jego zabawki

i skarby, najważniejsze rzeczy pod ręką. Gdzie będzie mogło zaspokoić swoją potrzebę

intymności, chwilowego odizolowania się. I o którą będzie się uczyło dbać. Bo odkładania

zabawek na swoje miejsce, pamiętania, gdzie co jest i szybkiego znajdowania potrzebnej

rzeczy także trzeba się nauczyć. Można wyznaczyć półeczkę albo pudełko na skarby malucha,

z których nic bez jego zgody nie zniknie. W ten sposób uczymy dziecko poszanowania

własności – swojej i cudzej.

 

Przestrzeń

Dziecko w wieku czterech lat jest ruchliwe. Jeśli nie wyjdzie na dwór, będzie biegało i skakało

w domu. Jeśli nie ma wolnej przestrzeni, wymyśli wspinanie się po meblach, skakanie

po łóżku i przeskakiwanie z krzesła na krzesło. Takie zabawy rzadko podobają się dorosłym.

Może więc od czasu do czasu trzeba na domową przestrzeń spojrzeć świeżym okiem

i zweryfikować ją pod względem potrzeb ruchowych dziecka. Czasami wystarczy przestawienie

szafki lub zawieszenie huśtawki w przejściu. Najlepiej będzie jednak, jeśli zadbamy

o to, aby dziecko codziennie spędzało czas na świeżym powietrzu, gdzie będzie mogło się

wybiegać bez ograniczeń.

 

Dostępność

Warto także zastanowić się, w jakim stopniu różne rzeczy należące do dziecka są mu dostępne.

Na ile może być samodzielne w ubieraniu, skoro nie może sięgnąć na najwyższą

półkę w szafie lub wyciągnąć ciężkiej szuflady? Czy kolekcja laleczek w każdej chwili może

być z przyjemnością obejrzana i ustawiona przez malucha na nowo, tak jak jemu się podoba?

Czy pudło ze skarbami może stać przy łóżku nawet, jeśli nie podoba się to tacie?

Dostępność dziecięcych rzeczy pozwala mu na rozwijanie samodzielności i zaradności.

 

Baza dla tworzenia

Czterolatek lubi tworzyć. Rysować, malować, lepić, wycinać, wydzierać, przesypywać, przyklejać,

układać... Do tego potrzeba materiałów – zakupionych w sklepie papierniczym,

przyniesionych ze spaceru w parku, odzyskanych z pudła z makulaturą. Czasami robi się

niezły bałagan. Łatwiej jest znieść zamieszanie, gdy pamięta się, że w taki sposób dzieci

się rozwijają. Warto więc zadbać, by maluch miał pod ręką różne materiały. I o to, by po

zakończonej pracy dzieło znalazło się na wystawie, a resztki trafiły do pudeł czy kosza na

śmieci. Twórczy nieład nie musi kłócić się z porządkiem.

 

Część wspólna

Dziecko uczy się, że w domu są takie miejsca, które należą do wszystkich, np. salon czy

łazienka, i takie, które są bardziej kogoś. Gdy samo dzieli pokój z bratem czy siostrą wie, że

czasami wpada się na siebie, że trzeba umówić się, kto teraz buduje na środku pokoju. I że

jeśli chce się pobawić ulubionym samochodem brata, trzeba zapytać o zgodę, bo będzie

niezadowolony. Dorośli mogą pomagać dzieciom w rozstrzyganiu sporów i przypominaniu,

co jest wspólne, a co ma swego indywidualnego właściciela. „To książeczka Asi, jeśli

chcesz ją przejrzeć, zapytaj o zgodę”.

• Aranżacja przestrzeni w domu może służyć rozwojowi dziecka i zaspokojeniu jego

potrzeb.

• Czterolatki na miejsce zabawy najchętniej wybierają dywan lub podłogę.

• Dostępność dziecięcych rzeczy pozwala maluchowi na rozwijanie samodzielności

w zabawie i samoobsłudze.swobody

Każdy z nas żyje w świecie zasad. Część z tych zasad uznaje za swoje, do niektórych stosuje

się z niechęcią, inne uznaje za niepotrzebne. Czterolatek jest na początku tej drogi.

 

 

 

Nauka zasad

Dziecko uczy się zasad od dorosłych na dwa sposoby. Po pierwsze – patrząc, jak zachowują

się w różnych sytuacjach mama i tata, i powtarzając to zachowanie. Na przykład, gdy

wchodzicie do sklepu i mówicie „dzień dobry” wasze dziecko uczy się witania. Po drugie

– słysząc od rodziców, że ma coś zrobić, albo się powstrzymać. Ma to miejsce, gdy mówicie

„Stop. Nie wolno wchodzić na jezdnię, gdy jest czerwone światło”. Warto zadbać, by

czterolatek znał kilka podstawowych zasad dotyczących relacji z innymi i bezpieczeństwa.

Kilka, nie kilkanaście, bo mnogość zakazów i nakazów powoduje, że dziecko jest raczej

zagubione niż zorientowane. I uczy się wolniej.

 

Zewnętrzna kontrola

„Ciągle przypominam mu, że trzeba posprzątać po sobie zabawki” – irytuje się rodzic.

Zupełnie niepotrzebnie. Nie należy oczekiwać od dziecka w tym wieku, że będzie miało

uwewnętrznioną zasadę, że będzie ją traktowało jako swoją. Ten proces dokona się za dwa,

trzy lata. Na razie to dorosły stoi na straży – przypomina, upomina, pilnuje, pokazuje.

A dziecko uczy się, że „tak nie wolno” i „tak trzeba” dzięki wielokrotnym powtórzeniom.

 

Zgodność reguł

Gdy osoby wychowujące dziecko różnią się od siebie wymaganiami w zakresie tego, co

wolno, a czego nie, maluch nie może zrozumieć, czego się od niego wymaga. Bo czasami

może coś zrobić i mama się cieszy, a czasami czeka go za to samo niezadowolenie lub

kara. Koszty emocjonalne takich rodzicielskich rozbieżności ponosi maluch. Bardzo ważne

jest więc uwspólnianie stanowisk: „uzgodniliśmy, że będziesz mógł wychodzić na podwórko

tylko z kimś dorosłym” lub nazywanie różnic: „gdy jesteś ze mną, nie wolno ci wchodzić

na drabinkę, gdy przyjdzie tata – będzie cię asekurować”.

 

Dobra weryfikacja

„Ciągle się buntuje, zawsze ma swoje zdanie (inne niż moje), nie chce mnie słuchać” – to

częste skargi rodziców zmęczonych stawianiem wymagań i pilnowaniem, by były respektowane

przez dziecko. W takich sytuacjach warto się zastanowić, czy dziecko nie słyszy

ciągle „musisz...” lub „nie możesz...”. Trzeba przyjrzeć się na nowo, co mu wolno, a czego

absolutnie nie. Być może zakazów i nakazów jest za dużo. Być może są one nieadekwatne

do możliwości dziecka. Dziecku za trudno jest im sprostać. Gdy wymagamy od czterolatka,

by skupił się dłużej niż 20 minut na zadaniu, dotykamy granic jego możliwości (a właściwie

niemożliwości), bo dziecko jest w stanie skoncentrować uwagę przez 15 minut. Może jest

odwrotnie – wasze dziecko już potrafi zdecydowanie więcej, bo urosło i dojrzało, a wy stosujecie

ciągle te same reguły. Trzeba je zweryfikować do aktualnych możliwości malucha,

tak, by nie hamowały jego rozwoju. Niektóre reguły mogą się także zmieniać w zależności

od okoliczności, np. zazwyczaj nie pozwalamy dziecku jeść słodyczy, ale na imieninach

u babci skosztowanie tortu jest wręcz wskazane.

 

Kto decyduje

Wraz z wiekiem rośnie także zakres możliwości decyzyjnych dziecka. Ma ono coraz lepsze

rozpoznanie sytuacji, wie więcej o świecie, ma własne doświadczenia. Gdy dziecko buntuje

się i chce samo decydować o swoich sprawach, można się zastanowić, czy sprawa jest na

miarę jego możliwości. Bo decyzja zawsze wiąże się z odpowiedzialnością. Czterolatek

może zdecydowac o wyborze zabawki, którą zabierze do przedszkola. Natomiast decyzja o

tym, czy iść do przedszkola czy nie, nie leży w zakresie możliwości malucha. O tak ważnych

sprawach (bezpieczeństwie, zdrowiu i systemie opieki) decydują dorośli. Warto powiedzieć

„o tym decydują rodzice”.

 

Czego można oczekiwać od czterolatka

Czterolatek jest w trakcie uczenia się reguł obowiązujących w życiu społecznym. Zazwyczaj

potrafi już respektować porządek dnia, a gdy chodzi do przedszkola kolejny rok, doskonale

orientuje się, jak będzie wyglądała jego codzienność. Wie, czego się od niego oczekuje.

Czasami wystarczy hasło „wychodzimy!”, by maluch zaczął się ubierać, pamiętał o zabraniu

ze sobą plecaczka i całusku dla zostającej w domu mamy. Większość czterolatków

bez przypominania umie przestrzegać zasad obowiązujących przy jedzeniu – siada do

stołu, posługuje się sztućcami, prosi o dokładkę. Dziecko w tym wieku może zacząć mówić

adekwatnie do sytuacji „proszę” i „dziękuję”. Zazwyczaj poznało też elementarne zasady

bezpieczeństwa ruchu drogowego, ale lepiej trzymać je za rękę przy przechodzeniu przez

jezdnię. „Znać zasadę” nie oznacza od razu umiejętności jej przestrzegania.

 

• Czterolatek intensywnie uczy się reguł życia społecznego.

• Dziecko w tym wieku wymaga kontroli zewnętrznej (osoby dorosłej), bo choć zna zasady,

potrzebuje pomocy w ich przestrzeganiu.

• Dorośli pomagają dziecku w przyswajaniu zasad społecznych, gdy sami zachowują się

zgodnie z wygłaszanymi normami, przypominają je dziecku, weryfikują katalog zasad,

biorąc pod uwagę rozwój dziecka, jego możliwości i okoliczności oraz dążą do tworzenia

spójnego, zgodnego systemu wychowania z innymi opiekunami.front

Mama łagodna, tata zasadniczy albo na odwrót: mama wymaga, a tata odpuszcza. Do

tego dochodzą jeszcze dziadkowie, którzy pozwalają na wszystko i opiekunka, która „sobie

nie pozwoli”. A teraz jeszcze dwie nauczycielki, które w grupie wymagają zachowania

innego niż w domu. I kogo tu słuchać?

 

Różnice na plus

Różnimy się i to jest piękne. Obcując z osobami o odmiennych temperamentach i zapatrywaniach

na świat, dziecko zdobywa szeroki wachlarz możliwości. Z energicznym wujkiem

może pobiegać po boisku, w towarzystwie wspominającej wojnę prababci dowiedzieć się

czegoś o przeszłości, dzięki perfekcyjnej opiekunce wie, jak posprzątać swój pokój, a razem

z nieśmiałym kolegą z sąsiedztwa może godzinami układać klocki. Będzie się tak działo,

gdy rodzice o każdej z tych osób będą wyrażali się z szacunkiem. Nie chodzi o to, by nie

dostrzegać różnic, ale by odpuścić sobie myślenie, że „moje jest lepsze”.

 

Korzenie

Gdy dwoje ludzi zakłada rodzinę, spotykają się różne osoby z różnych rodzin o różnych

stylach wychowawczych i przekonaniach na temat roli mamy i taty. Wielu rodzicom udaje

się ustalić wspólny front w wychowaniu dzieci. Nie oznacza to, że przestają się różnić, ale

ustalają między sobą najważniejsze kwestie dotyczące wychowania, opieki, podziału obowiązków.

I gdy udaje się stworzyć w miarę spójny projekt o nazwie „Rodzina” okazuje się,

że na temat wychowania trzeba rozmawiać z kolejnymi osobami. Dziadkami, opiekunką

i nauczycielami z przedszkola.

 

Przedszkolne zasady

Życie w grupie rządzi się swoimi prawami. Trzeba poczekać na swoją kolej (zdecydowanie

dłużej niż w domu, nawet gdy się pochodzi z wielodzietnej rodziny), zachowywać się

spokojnie przy stole, ustawiać w pary przy wyjściu na spacer, samemu wkładać buty, zapinać

zamek błyskawiczny. Nie wolno, jak podczas kłótni z bratem, rzucić się na siebie

z pięściami, a podczas słuchania bajki nie zawsze uda się wdrapać na kolana nauczycielki.

Czterolatek zna już większość przedszkolnych reguł – i tych nazwanych, i tych niepisanych.

Nie znaczy to jednak, że zawsze się do nich stosuje. Może być to szczególnie trudne, gdy

„domowy regulamin” znacznie odbiega od przedszkolnego.

 

Kogo słuchać

Może się zdarzyć (i raczej się zdarzy), że nauczyciel będzie wymagać od dziecka czegoś,

co rodzicom nie będzie odpowiadać, na przykład zdjęcia grubej bluzy i pozostania w samej

koszulce w ciepłej sali, mimo że rodzice nakazali dziecku „ciepło się trzymać” z obawy

o kolejne przeziębienie. Albo wyciągnie konsekwencje za coś, co według mamy lub taty nie

było niczym nagannym (jak choćby ściskanie „z miłości” przyjaciela). Podobnie jak w relacjach

między obojgiem rodziców, warto o tym rozmawiać. Są sprawy, w których rodzice

uznają racje nauczyciela, ale też takie, w których nauczyciel uzna stanowisko rodziców. Jeśli

wyjaśnia się je na bieżąco, nie ma miejsca na niedomówienia i wzajemne pretensje.

 

Między młotem a kowadłem

Bardzo ważne jest także, aby nie mówić przy dziecku źle na temat przedszkola. Dziecko staje

wtedy w sytuacji dylematu lojalności – między ukochanym rodzicem a bardzo bliską już – panią.

Jeśli malec opowiada o zachowaniu nauczyciela, które budzi nasz niepokój lub sprzeciw

najlepiej powiedzieć: „Pójdę jutro i porozmawiam z panią. Na pewno wyjaśnimy tę sprawę”.

I tak zrobić. To dużo lepsze niż przekazywanie własnego stanowiska poprzez dziecko. To nie

czterolatek ma zajmować się ustaleniami, które należą do dorosłych. Dlatego warto powstrzymać

się od poleceń typu: „powiedz pani, że mama ci pozwala wychodzić na dwór bez czapki”.

 

Przedszkolne kłopoty

Czasami rodzic dowiaduje się od nauczyciela, że jego dziecko źle zachowało się w przedszkolu,

nabroiło, złamało zasady. Tego typu informacje mają duży ładunek emocjonalny.

Zaskakują, zawstydzają, złoszczą, wzbudzają niepokój: „co się dzieje?”, czasami niedowierzanie:

„ono nigdy się tak nie zachowuje w domu!”. Najważniejsze jest spokojne wysłuchanie

relacji i ustalenie wspólnego frontu. Być może nauczycielowi chodzi tylko o poinformowanie,

chce żeby rodzice byli na bieżąco. Być może oczekuje, że mama lub tata (lub oboje)

przeprowadzą poważną rozmowę z maluchem. I jasno wypowiedzą swoje stanowisko „nie

wolno nikogo bić!”, wspierając w ten sposób działania przedszkolne. Jeśli dziecko poniosło,

czy ponosi, konsekwencje swoich działań w przedszkolu – nie jest wskazane rozszerzanie

ich jeszcze na dom. I tak odczuje konsekwencje w postaci niezadowolenia rodziców.

Wyznaczanie przez rodziców kary „za złe zachowanie w przedszkolu” mija się z celem.

Dziecko nie skojarzy jej z zachowaniem w przedszkolu, bo minęło już od tego wydarzenia

trochę czasu, sytuacja miała miejsce w innej „rzeczywistości” i rodziców tam nie było. Maluch

potrzebuje od mamy i taty nie tylko poważnej rozmowy, ale także wsparcia i pomocy

– przecież dopiero się uczy tych skomplikowanych zasad społecznych.

 

• To ważne, żeby dorośli biorący udział w wychowaniu dziecka rozmawiali ze sobą

o zasadach wychowania i dążyli do ich ujednolicenia.

• Nie da się wszystkiego uwspólnić, ale uświadomienie sobie różnic i ujawnienie ich

przed dzieckiem jest lepsze niż ich ignorowanie czy ukrywanie.

• Dziecko uczy się, że w różnych miejscach i w obecności różnych osób mogą rządzić

inne zasady.

Październik 4

Tydzień 8. Zabawy na jesienne wieczory

Drodzy Rodzice!

W minionym tygodniu zgłębialiśmy z dziećmi temat sztuki. Stworzyliśmy mapę myśli wokół pojęcia ARTYSTA, dowiedzieliśmy się, że nie jest ono związane jedynie ze sztukami plastycznymi. Wasze pociechy poznawały nazwy zawodów artystycznych oraz ich atrybuty, odgadywały zagadki słowne i ruchowe z nimi związane.

Podczas zajęć dzieci miały okazję poznać różne techniki plastyczne, które oglądały na reprodukcjach (pejzaż, martwa natura, malarstwo artystyczne, portret). Na wystawcę mogą Państwo zobaczyć rezultaty naszej pracy – abstrakcyjne obrazy namalowane przez dzieci z użyciem szklanych kulek i farby. Zwróćcie Państwo uwagę na podpisy pod obrazami, to tytuły

prac nadane przez same dzieci.

W minionym tygodniu oprócz sztuk plastycznych przedszkolaki pogłębiały także wiedzę na temat świata muzyki. Zapoznały się z różnymi rodzajami muzyki (klasyka, hip-hop, rock, jazz itp.). Warto pamiętać, że uwrażliwienie na dźwięki jest podstawą do przygotowania dzieci do nauki czytania.

Przedszkolaki uczyły się również odczytywać emocje płynące z wysłuchiwanych dzieł

muzycznych, rysować piktogramy do towarzyszących im melodii i poruszać się w jej rytm.

Podczas zajęć dzieci zapoznały się także z życiem i twórczością Fryderyka Chopina. Uświadomienie dzieciom jak wyglądało dzieciństwo znanych postaci, pozwala im lepiej zrozumieć ich twórczość. Przedstawienie sławnych Polaków jest zaś podstawą do budowania tożsamości narodowej.

Pod koniec tygodnia omawialiśmy temat kina i teatru. Dzieci poznały największe kompleksy kinowe i teatralne w mieście. Porównywały te dwa miejsca, szukały różnic i podobieństw. Wskazywały na nieco inne zasady obowiązujące w teatrze i w kinie. Oglądały bilety, porównywały liczby na nich zawarte, co stało się podstawą do wprowadzenia pojęć „droższy”, „tańszy” i nauki zajmowania odpowiednich miejsc na sali. W trakcie omawiania tematów związanych z teatrem poznaliśmy również różne jego odmiany (teatr kukiełkowy, teatr z jawajkami, pacynkami, teatr cieni itp.).

Ostatni tydzień został też wzbogacony o wprowadzenie kolejnej litery – E, e, którą dzieci utrwaliły podczas wykonywania różnych ćwiczeń słuchowych i wzrokowych.

Rola rodziców w rozwoju samodzielności dziecka

Człowiek samodzielny to człowiek wolny i odpowiedzialny za podejmowanie przez siebie działania.
Działanie samodzielne to takie, które spełnia trzy kryteria:

  • jest podejmowane z własnej inicjatywy,
  • zmierza do określonego celu,
  • służy realizacji własnych poczynań, a nie uzyskaniu czyjejś aprobaty.
czytaj więcej

Program wychowania przedszkolnego - Kocham przedszkole

Szczegółowe cele kształcenia i wychowania

Cele programu powinny wskazywać nauczycielowi kierunek działań umożliwiający realizację podstawowych zadań wychowania przedszkolnego, jakim jest wspomaganie rozwoju dziecka. Myślą przewodnią jest tu spojrzenie Anny Brzezińskiej, która podkreśla znaczenie rozwoju w edukacji dziecka i edukacji w rozwoju dziecka – wyznacza to nauczycielowi podstawowe zadanie, które można ująć jako wspieranie rozwoju, polegające na wielorakich działaniach prowadzących do powstawania zmian rozwojowych (zmian uniwersalnych, wspólnych i indywidualnych). Podejmowane działania w edukacji przedszkolnej powinny uwzględniać zindywidualizowane wspomaganie rozwoju każdego dziecka, stosownie do jego potrzeb i możliwości, a w przypadku dzieci niepełnosprawnych – stosownie także do ich możliwości psychofizycznych i komunikacyjnych oraz tempa rozwoju psychofizycznego.

czytaj więcej

Samoocena - jak wychować pewnego siebie człowieka?

Niska samoocena i brak pewności siebie często wynikają z wychowawczych błędów. Dlatego warto wiedzieć, jak krytykować i jak chwalić, by młodzi ludzie mieli prawidłową samoocenę.  Rozmowa z Jolantą Kwasiborską-Suchecką, psychologiem.czytaj więcej

Czy powinno się karać dzieci?

Dzieciom potrzebne są jasne, przejrzyste reguły – wiedza o tym, jakie zachowania akceptujemy, a jakie nam się nie podobają.czytaj więcej

Apel dziecka

Kochana Mamusiu! Kochany Tatusiu!czytaj więcej

Zabawy ortofoniczne i ich rola w rozwoju mowy i spostrzegania słuchowego dźwięków mowy ludzkiej

Rozwój mowy ludzkiej dokonuje się stopniowo i ściśle powiązany jest ze słuchem. Ośrodki słuchowe w korze mózgowej powstają w okresie płodowym i płód odbiera dźwięki – drgania powietrza przez powłoki brzuszne matki. Można wtedy zaobserwować wzmożoną aktywność ruchową płodu jako odpowiedź na głośne dźwięki w otoczeniu.czytaj więcej

Na stole świątecznym

Nakryciu stołu urody dodaje wystrój regionalny, stylizowany ludową trądycją. Najszlachetniejszym kolorem obrusów była wprawdzie zawsze biel, ale warto pamiętać, że nasze prababcie czyniły w tym względzie pewne wyjątki. Za nader uroczysty uchodził kiedyś kolor błękitny czy kremowy i takimi właśnie obrusami albo płóciennymi serwetami nakrywano wielkanocne stoły. Pięknie na nich wygląda kociewski haft: biało wyszywane rumiany, niebieskie chabry, liliowe osty czy różowe ostróżki.czytaj więcej

Symbolika kolorów kraszanek

Co oznaczają barwy kraszanek wielkanocnych?

żółty – światło i słońce. Daje radość i siłę. Jeśli tego życzysz bliskiej osobie, podaruj jej żółtą, optymistyczną pisankę. Dzieląc się z nią radością dasz jej także komunikat, że zależy ci na kontakcie z nią, na porozumieniu.czytaj więcej